Użyteczność kaloryferów – czyli o co chodzi z tymi cyferkami
usability Piotr Jardanowski 17.01.2012
3 komentarze
W życiu codziennym stykamy się z wieloma urządzeniami, które zostały zaprojektowane bez nacisku na użyteczność. Do napisania tego postu zainspirowały mnie dwie rozmowy odbyte w ciągu ostatnich 4 tygodni (opisane poniżej). Pokazują one, jak stosunkowo mała rzecz może utrudnić poprawne zrozumienie i wykorzystanie urządzenia codziennego użytku (przynajmniej zimą), jakim jest kaloryfer.
Poniedziałek 2 stycznia – prywatne mieszkanie – rozmowa z żoną
- Dzień dobry Kochanie!
- Dzień dobry. Strasznie mnie boli głowa, nie wiem dlaczego.
- Pewnie dlatego, że kaloryfer jest ustawiony na „5″ i ciągle bucha. Jest duszno i nie idzie wyrobić. Może otwórz okno.
- Nie, to na pewno nie to. Jak wstałam to było 19 stopni, więc rozkręciłam na „5″, żeby się szybciej nagrzało.
- Kochanie, ale to przecież tak nie działa. Grzeje tak samo, a teraz masz już 25 stopni i ciężko tu w ogóle oddychać.
Czwartek 12 stycznia – prywatne mieszkanie – rozmowa z Panem od wymiany cieczy w podzielnikach
- Dzień dobry – jak tam zużycie w tym roku, będzie coś zwrotu?
- Dzień dobry – chyba trochę mniej niż rok temu, ale z tym zwrotem to nigdy nie wiadomo. U Państwa to i tak nie jest źle.
- Nie – to inni grzeją więcej?
- Eeee tam, akurat grzeją. Panie – ja wchodzę na przykład do sąsiadki Pana, tutaj 2 piętra niżej, a ona mi mówi, że ma kaloryfer na zero, a jej grzeje i że trzeba go naprawić. I co roku ten sam problem.
- No dobrze, ale jak jej grzeje na zero to faktycznie chyba coś nie tak?
- Jak to nie tak. Ci ludzie to nic nie rozumieją. Przecież co z tego, że ma zamknięty kaloryfer, jak ma otwarte okno i zimno dochodzi, to dla bezpieczeństwa ten kaloryfer grzeje, żeby się nie popsuł. Ludzie myślą, że on jest zamknięty, bo na „0″ ustawili, a przecież to nadal jest 6-8 stopni. Każda liczba to określona temperatura(!).
Gdzie tkwi problem
Przyczyną całego problemu jest małe urządzenie, które każdy z nas ma w domu (a nawet kilka) i które steruje ogrzewaniem, a dokładniej przepływem wody w kaloryferze. Nazywa się je różnie, a to przykładowe określenia: termostat, termostat kaloryferowy, głowica termostatyczna (rysunek poniżej).

Głowica termostatyczna Honeywell Thera 4
Wydaje się bardzo proste w obsłudze. Możemy pokręcić w lewo. Możemy pokręcić w prawo. Kilka cyferek od „0″ lub „*” do „5″ i koniec obsługi. Dlaczego zatem w przytoczonych przeze mnie rozmowach użytkownicy błędnie z niego korzystają? Cały problem tkwi w dwóch czynnikach.
- Zamieszczonych na termostacie cyfrach.
- Braku instrukcji obsługi i/lub jej nieczytaniu przez domowników (to jest raczej problem nie do ominięcia, więc nie będziemy się nim dalej zajmować. W gruncie rzeczy wydaje się uzasadnione, że nie czytamy instrukcji obsługi tak prostego urządzenia, skoro nie czytamy instrukcji np. telefonu, dvd, telewizora, komputera … Poza tym praktycznie zawsze termostat był w domu (na pewno dużo wcześniej niż domownicy), więc kto wie gdzie owa instrukcja jest).
O co chodzi z tymi cyframi
Na termostatach umieszczone są cyfry od „0″ (czasami „*”) do „5″. Użytkownicy intuicyjnie interpretują tą skalę w następujący sposób: „im większą cyfrę ustawię, tym mocniej będzie grzał kaloryfer”. Jeżeli jednak zastanowimy się chwilę, to dojdziemy do wniosku, że jest to niemożliwe. Przecież we wszystkich rurach płynie woda o jednakowej temperaturze (nie uwzględniam tutaj strat spowodowanych np. różnicą w piętrach). Gdyby system działał tak jak podpowiada intuicja, to do każdego kaloryfera musiałaby docierać woda o inne temperaturze.
Jak zatem działa termostat i wskazane cyfry? Producenci przyporządkowali każdej cyfrze określoną temperaturę w pomieszczeniu np.:
- „0″ = 6 stopni Celcjusza (lub inna wartość progowa wskazana przez producenta),
- ”3″ = 22-23 stopnie w pomieszczeniu,
- „5″=25 stopni w pomieszczeniu.
Jakie są konsekwencje tej sytuacji. Jeżeli chcemy nagrzać do 22 stopni w pomieszczeniu to musimy ustawić „3″. Wówczas kaloryfer będzie grzał, a jak termostat wykryje, że owe 22 stopnie zostały osiągnięte to odetnie dopływ wody i kaloryfer się wychłodzi.
Jeżeli odniesiemy to do sytuacji opisanych wcześniej to:
- sytuacja 1: błędem było odkręcanie kaloryfera na „5″, ponieważ nie grzał on mocniej (zawsze grzeje z taką samą temperaturą po rozgrzaniu), ale za to zmierzał do 28 stopni w pomieszczeniu,
- sytuacja 2: nic nie dało ustawienie termostatu na „0″ ponieważ i przy otwartym oknie z dworu dochodziło powietrze o temperaturze ok. 0 stopni i kaloryfer grzał ze względów bezpieczeństwa.
Jak opisany wyżej problem rozwiązać?
Producenci termostatów powinni zamieszczać na nich informację, opis, który jest bardziej zbieżny z intuicyjną interpretacją użytkowników. Przykładowo zamiast cyfr można zamieścić temperaturę, którą uzyskamy w pomieszczeniu po ustawieniu termostatu na daną pozycję (schematyczny rysunek poniżej, nie udało mi się znaleźć przykładu w Internecie).
Innym możliwym rozwiązaniem jest umieszczenie elektronicznego pomiaru temperatury ze wskazaniem docelowego jej poziomu w pomieszczeniu. Tego typu rozwiązania są dostępne w sprzedaży, ale są one droższe od zwykłych termostatów. Potwierdzeniem ich skuteczności jest częste zastosowanie podobnego systemu sterowania w pomieszczeniach ogrzewanych na gaz.

Zawór termostatyczny z elektronicznym wyświetlaczem
Podsumowanie
Dbanie o użyteczność nawet najprostszych urządzeń w domu może przełożyć się w znaczący sposób nie tylko na zadowolenie użytkowników, ale wręcz na oszczędności w skali globalnej i ekologię. Warto poświęcić odrobinę czasu na etapie projektowania, aby zastanowić się czy „możemy zrobić coś lepiej, bardziej przyjaźnie dla naszych Klientów”, a nie tylko powtarzać błędne wzorce.
Jeżeli macie swoje własne doświadczenia związane z kaloryferami, a także innymi urządzeniami domowymi – komentujcie
.
Przeczytaj też:
- Wybrane metody badania użyteczności rozwiązań mobilnych
- Badanie użyteczności metodą Cognitive Walkthrough
- RIA – get rich or die trying, czyli o użyteczności „bogatych” aplikacji internetowych
- Wypisywanie się z subskrypcji może być ciekawe
- Kreatywność w zarządzaniu projektami, czyli o twórczym rozwiązywaniu problemów



Marek
25.01.2012
14:51
Wszystko fajnie, tylko co jeśli instalacja jest wadliwa?
Wtedy żadne nominalne temperatury termostatu nie mają sensu
MarekCytuj Odpowiedz
Piotr Jardanowski
25.01.2012
15:02
Zgadza się, tylko taka sytuacja jest trochę poza kontrolą mieszkańca. Takich czynników może być wiele, ale bez szerszego działania nie mamy na nie wpływu.
Ja chciałem zwrócić uwagę na to, że kręcenie termostatem nie jest intuicyjne – przy złożeniu, że cała instalacja jest sprawna.
Piotr JardanowskiCytuj Odpowiedz
Arecki
11.02.2012
21:27
system jest prosty i logiczny, czym bardziej otwarty zawór tym wyz sza temperatura, przy czym z zaworach termostatycznych elektronicznych jest jeszcze algorytm uwzględniający temperaturę czynnika
AreckiCytuj Odpowiedz